Budowanie wizerunku online przestało być wyborem. Dla wielu osób prowadzących biznes, pracujących ekspercko, pomagających innym stało się koniecznością. Strona www, LinkedIn, Instagram i inne Social Media nie są już dodatkiem. Są częścią pracy. I właśnie dlatego coraz częściej pojawia się zdanie, które brzmi półżartem, a pół serio: Algorytm mnie nie lubi. Za tym zdaniem bardzo rzadko stoi tylko frustracja zasięgami. Znacznie częściej stoi zmęczenie, napięcie i poczucie, że cena widoczności zaczyna być zbyt wysoka.
Gdy algorytm staje się punktem odniesienia
Algorytm nie jest osobą, a jednak bardzo łatwo go spersonifikować.
Zaczynamy myśleć w kategoriach:
- nagrodził mnie,
- ukarał mnie,
- tym razem mnie wypchnął,
- tym razem mnie schował.
Z czasem to on zaczyna wyznaczać:
- tempo pracy,
- sposób mówienia,
- tematy, które „wypada” poruszać,
- emocje, które „się klikają”.
I bardzo powoli przestaje być narzędziem. Zaczyna być zewnętrznym regulatorem poczucia wartości.
Dopamina, zasięgi i układ nerwowy
Mechanika social mediów opiera się na zmiennym wzmocnieniu.
Raz jest dużo reakcji, raz prawie nic. Raz post „idzie”, innym razem znika bez echa.
Dla układu nerwowego to silny bodziec dopaminowy.
Pojawia się:
- ciągłe sprawdzanie statystyk,
- napięcie po publikacji,
- rozczarowanie, gdy efekt jest „za mały”,
- porównywanie się z innymi (piszę o tym więcej w artykule: Kiedy porównywanie się do sukcesu innych zaczyna szkodzić)
Z czasem przestaje chodzić o zdrową komunikację. Zaczyna chodzić o ulgę po bodźcu.
Kryzys tożsamości w budowaniu wizerunku online
Jednym z mniej oczywistych kosztów widoczności jest charakterystyczne rozszczepienie między tym, kim jestem, a tym, co pokazuję. Pojawiają się pytania:
- czy to jeszcze ja, czy już format?
- czy mówię swoim głosem, czy pod algorytm?
- czy to, co publikuję, naprawdę jest moje?
Im dłużej to trwa, tym łatwiej o:
- poczucie fałszu,
- wewnętrzne zmęczenie,
- odcięcie od własnych potrzeb,
- obniżone poczucie własnej wartości.
AI, tempo i poczucie bycia „niewystarczającym”
Sztuczna inteligencja jest coraz szybsza, sprawniejsza, bardziej wydajna. Pisze szybciej. Analizuje szybciej. Reaguje szybciej. Jest bardziej dokładna.
Wiele osób próbuje ją dogonić:
- publikować częściej,
- być bardziej produktywnym,
- generować więcej treści.
To prosta droga do wypalenia. Człowiek nie jest algorytmem. Nie jest zoptymalizowany pod ciągłą dostępność, kreatywność i tempo. Porównywanie się do AI kończy się bardzo często poczuciem, że jest się za wolnym, za mało sprawnym, za mało „dobrym” i negatywnie wpływa na nasze poczucie własnej wartości.
Wypalenie widocznością
Wypalenie wizerunkiem online nie zawsze oznacza niechęć do pracy.
Często oznacza:
- brak kontaktu ze sobą,
- robienie rzeczy „bo trzeba”,
- presję bycia stale obecnym,
- trudność w stawianiu granic.
Z zewnątrz wszystko wygląda dobrze. W środku pojawia się pytanie:
Czy ja jeszcze wiem, po co to robię?
Cena, o której rzadko się mówi
Zasięgi mają swoją cenę. Czasem jest nią:
- zdrowie psychiczne,
- spokój,
- autentyczność,
- relacja z samym sobą,
- relacja z bliskimi.
I nie chodzi o to, żeby zniknąć z internetu. Chodzi o to, żeby w publikacjach odzyskać i dbać o własną podmiotowość.
Co powinien reprezentować dojrzały wizerunek online?
Dojrzały wizerunek online:
- nie opiera się wyłącznie na algorytmie,
- nie wymaga ciągłej ekspozycji,
- nie bazuje na porównywaniu się,
- nie oddziela człowieka od jego granic.
Powinien reprezentować:
- spójność między tym, co publikujesz, a tym, jak żyjesz,
- realne wartości, nie tylko chwytliwe treści,
- zgodę na niedoskonałość i momenty słabsze,
- jasne granice dostępności.
Praktyczne kierunki, które chronią psychikę
1. Zdefiniuj, po co jesteś widoczny
Nie „bo trzeba”, tylko po co naprawdę.
2. Oddziel wartość od reakcji
Zasięgi nie są miarą sensu ani jakości.
3. Zostaw miejsce na mniej kolorową stronę życia
Nie wszystko musi być motywujące i „na plus”.
4. Ustal granice ekspozycji
Czas offline jest częścią strategii, nie porażką.
5. Pamiętaj, że AI to narzędzie, nie punkt odniesienia
Twoją przewagą jest bycie człowiekiem, nie szybkość.
Warto pamiętać, że algorytm nie musi Cię lubić. Ty nie musisz się do niego dostosowywać kosztem siebie. Widoczność, która ma sens długofalowo, nie opiera się na ciągłym napięciu. Opiera się na zgodzie na swoje tempo, ograniczenia i prawdę o sobie. To właśnie taka obecność online buduje zaufanie i nie wypala, nie niszczy poczucia własnej wartości po drodze.
