Dla wielu osób decyzja o pokazywaniu siebie w internecie nie jest tak naprawdę decyzją biznesową. Jest decyzją emocjonalną i tożsamościową. Dotyczy to szczególnie osób pracujących z ludźmi: psychologów, terapeutów, coachów, mentorów, ekspertów i przedsiębiorców, którzy budują swoją widoczność na stronie www, Instagramie, LinkedIn czy w innych platformach w sieci.
Na zewnątrz widać tylko publikacje. W środku często toczy się zupełnie inna rozmowa.
Pytania, których nie widać na zewnątrz
W momencie, gdy pojawia się myśl o pokazaniu siebie: na stronie internetowej, w poście na LinkedIn, Instagramie, czy na innych platformach bardzo często uruchamiają się pytania:
- Co jeśli zobaczą mnie wszyscy?
- Co jeśli mnie ocenią, źle zrozumieją albo uproszczą?
- Co jeśli powiem za dużo… albo za mało?
- Co jeśli to, kim jestem, okaże się niewystarczające?
To nie są pytania o strategię, wiedzę, czy narzędzia, choć ona też jest potrzebna by publikować.
To pytania o bezpieczeństwo, granice i poczucie własnej wartości.
Dlaczego strach przed oceną jest tak silny?
1. Widoczność oznacza utratę kontroli
Gdy publikujesz treści na LinkedIn, stronie www czy w internecie przestajesz mieć wpływ na to, jak zostaną zinterpretowane.
Dla osób refleksyjnych i odpowiedzialnych to ogromny koszt psychiczny. Chodzi o świadomość i uniesienie konsekwencji bycia widzianym.
2. Widoczność dotyka tożsamości zawodowej
Dla specjalistów pracujących z ludźmi praca nie jest tylko zawodem. Jest często częścią tożsamości. Dlatego ocena treści często odbierana jest nie jako „komentarz do posta”, ale jako ocena osoby, wartości i kompetencji.
3. Internet upraszcza to, co jest złożone
Strona www czy LinkedIn, Instagram wymagają jasnych komunikatów. Tymczasem praca psychologiczna, coachingowa czy mentoringowa jest z natury złożona.
Pojawia się napięcie między:
- potrzebą precyzji,
- a lękiem przed uproszczeniem i spłyceniem sensu swojej pracy.
4. Doświadczenia z przeszłości
Strach przed oceną bardzo często nie zaczyna się w internecie. Jest echem wcześniejszych doświadczeń: krytyki, zawstydzania, porównań, wysokich oczekiwań. Widoczność online tylko aktywuje stare mechanizmy, które wcześniej były uśpione.
Dlaczego „po prostu się pokaż” nie działa?
Rady w stylu „trzeba się przełamać” albo „wszyscy się boją” ignorują kluczowy aspekt: układ nerwowy potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, a nie presji. Jeśli strach przed oceną nie zostanie zauważony i nazwany:
- publikowanie będzie kosztować coraz więcej energii,
- pojawi się unikanie, odkładanie lub znikanie,
- widoczność zacznie kojarzyć się z napięciem, a nie rozwojem.
Co naprawdę pomaga w oswajaniu widoczności?
1. Zrozumienie, że strach jest normalny
Lęk przed oceną nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak.
Oznacza, że robisz coś ważnego i nowego.
2. Oddzielenie tożsamości od treści
Treści publikowane w internecie są formą komunikacji, nie definicją Ciebie jako człowieka. To rozróżnienie jest kluczowe.
3. Świadoma decyzja o byciu widocznym
Widoczność nie musi być impulsem ani przymusem. Może być świadomą decyzją, podjętą w zgodzie ze sobą, na własnych zasadach, w swoim tempie i formacie.
4. Spójność zamiast intensywności
Zaufanie i poczucie bezpieczeństwa buduje się nie przez częstotliwość, ale przez spójność.
Lepiej publikować rzadziej, ale w zgodzie ze sobą, niż często i w napięciu.
Widoczność jako proces
Pokazywanie siebie w internecie to proces, który warto dla siebie zaplanować.
Dobrze poprowadzona widoczność:
- wzmacnia poczucie sprawczości,
- porządkuje komunikację,
- pozwala budować markę osobistą opartą na zaufaniu.
Brak procesu świadomej ekspozycji lub złe jej poprowadzenie, pogłębia lęk, chaos, prowadzi do wypalenia.
Jeśli czujesz strach przed oceną przy pokazywaniu siebie w internecie, to nie znaczy, że „się nie nadajesz”.
To znaczy, że potrzebujesz bezpiecznego sposobu bycia widocznym.
Takiego systemu publikacji, który uwzględnia nie tylko algorytmy, ale też Twoje potrzeby, obawy i lęki.
Bo widoczność, która jest wbrew Tobie, zawsze będzie kosztować za dużo.
A widoczność, która jest spójna, może stać się naturalnym przedłużeniem Twojej pracy i wartości.
Jaka rozmowa toczy się w Tobie?
